Coś nam się w końcu udaje!

Ekonomiści twierdzą, że jeżeli Polska będzie się nadal rozwijać w taki tempie jak teraz, to mamy szansę dogonić bogate kraje Zachodu za jakieś około 20 lat. A gdyby tak spojrzeć na to, że dzięki naszemu zapóźnieniu zyskujemy w niektórych dziedzinach?

Są obszary, w których mamy wyższą jakość właśnie dlatego, że zaczęliśmy je rozwijać niedawno, wraz z rozwojem nowych usług i technologii. Podczas, gdy na Zachodzie Europy budowano je wcześniej i w tej chwili nie mogą sobie pozwolić ot tak, na zburzenie starego, tylko na mozolne poprawianie i dostosowywanie.

Bankowość. Przekonałam się na własnej skórze we Francji, że mamy w Polsce bardzo wysoki poziom usług bankowych. Nie da się absolutnie porównać w obu krajach łatwości w dostępie do usług bankowych. Bankowość internetowa, przejrzystość obsługi tych systemów, możliwość płacenia przez internet. We Francji ten system jest niezwykle skomplikowany, przelewy z banku do banku nastręczają wielu problemów, nie ma przekierowań ze sklepów internetowych na strony poszczególnych banków. Zazwyczaj jest to połączone tylko z systemem kart kredytowych. Ot, takie zrobienie przelewu z konta na konto to jest nie lada łamigłówką. Francuzi za to świetnie czują się w czekach. Czekach? Mieliśmy je przez moment jakieś 20 lat temu i szybko odeszły do lamusa z powodu rodzącej się nowoczesnej bankowości elektronicznej. Bo mieliśmy szczęście, że wtedy gdy w ogóle powstawała na świecie, my zaczęliśmy dopiero budować system bankowy. Więc od razu tworzyliśmy go przy pomocy nowych technologii, a nie na bazie papieru.

Infrastruktura kinowa. Nasze nowoczesne kinopleksy i multipleksy też budujemy od niedawna. Wedle obecnych standardów. Polskie sale kinowe są przestronne, klimatyzowane, duże, odległości miedzy fotelami komfortowe, nawet dla bardzo wysokich osób. Byłam ostatnio w kinie w dzielnicy finansowej Paryża, La Defense. W tutejszym systemie do biletów nie są przyporządkowane numery miejsc. Żeby mieć dobre miejsca dla kilku osób trzeba przyjść odpowiednio wcześniej przed seansem i stanąć w kolejce przed salą. Potem biegiem wpaść na salę, złowić miejsca jak za najlepszych czasów komuny. Przy użyciu łokci i sprawnych nóg można sobie zapewnić luksus oglądania filmu w kilka osób. Ale też trzeba wtedy wysiedzieć swoje 20 minut reklam, które w Polsce można sobie darować bo przecież mamy swoje numerowane miejsce. Jednak zabawa dopiero rozkręca się bo na salę w trakcie seansu wchodzą ludzie, którym ktoś zajął miejsca. Po ciemku słychać nawoływania: Pascal, gdzie jesteś? Marie, pokaż się! I już zgraja znajomych przebija się w kierunku swoich zmuszając cały rząd do powstania, bo miejsca miedzy fotelami jest tak mało, że nie wystarczy samo skierowanie nóg w bok.

Internet w gastronomii i usługach. Coś do czego już przyzwyczailiśmy się od kilku lat w naszych miastach. Wchodzimy do kawiarni, fryzjera, kosmetyczki i od razu pytamy o hasło do wifi. W większości słyszymy odpowiedź pozytywną. We Francji istnieją gdzieniegdzie strefy wolnego wifi w jakichś wyznaczonych punktach miast, na placykach, czy skwerach. Płaci za to samorząd. Natomiast prywatni usługodawcy nie zapewniają takiego luksusu. Wręcz reagują dużym zaskoczeniem na pytanie o internet. Kawiarnia jest od kawy, a fryzjer od czesania, i tyle. Jak chcesz internet, to przynieś go w swoim telefonie…

Baseny. Nawet te wybudowane całkiem niedawno nie mają takiej infrastruktury zaplecza jak w Polsce. Owszem basen jest, brodziki, zjeżdżalnie, ale już co po kąpieli, to nieważne. Nie ma szafek na odzież, ubrania zawiesza się na małych wieszakach, torbę z butami i całą resztą zabiera się ze sobą na basen. W przebieralni basenu wybudowanego zaledwie 5 lat temu doliczyłam się tylko jednego lustra, o gniazdkach do suszarek można zapomnieć. Na korytarzu zawieszono tylko trzy suszarki do rąk, przy których kłębi się tłum kobiet w pozycji zwisającej głową w dół. To na tyle ze zrobienia sobie fryzury czy pomalowania się! Często mam wrażenie, że dla Francuzów ważniejsze jest w ogóle coś mieć, niż zadbanie o wszelkie szczegóły i detale, które powodują, że to jest jeszcze wygodne i komfortowe.

W 25-tą rocznicę pierwszych wolnych wyborów w Polsce wielu będzie się zastanawiać, co nam się udało, a co nie, czy dobrze wykorzystaliśmy ten czas, czy mogliśmy lepiej. Zdania jak zwykle będą rożne. Ja myślę, że mamy w końcu z czego się cieszyć.
Trwa ładowanie komentarzy...