Wyścig 24 Le Mans

Już przy wjedzie do miasta słychać potężny huk silników. Już wiadomo, że TO się dzieje! Tylko gdzie? Po warkocie motorów można się domyślić, że tuż, tuż. Gdzieś tam, gdzie zmierzają biegnące co chwila poboczem grupki kibiców. Gdzieś tam, gdzie krążą w powietrzu helikoptery, gdzieś w pobliżu małego lotniska, na którym stoi kilkanaście prywatnych odrzutowców.

Tor znajduje się obok miasta i jest przez cały rok zamknięty, za wyjątkiem dwóch dni wyścigów. Ta jego część, która zachodzi w miasto jest normalnie używana przez mieszkańców w ciągu roku. Początkowo patrzyłam z powątpiewaniem na kibiców w słuchawkach na uszach. Wielu miało założone pomarańczowe zatyczki. Po co przyjeżdżać na zawody i nie słuchać urzekającego ryku samochodów? Już po pół godzinie nie dziwiłam im się, ten huk był ogłuszający. Przy każdym podjeździe samochody wydają z siebie niesamowite dźwięki, silnik zbiera się na na całej mocy i wyrzuca chmury spalin, co chwila słychać wystrzały z silnika. Tyły samochodów są osmolone.

Miejscami można naprawdę podejść bardzo blisko do toru, zobaczyć jak uwijają się grupy techników w boksie podczas zmiany kierowcy, wymiany kół lub naprawy usterki. To wszystko dzieje się w błyskawicznym tempie.

Tor jest szary z żółtymi i niebieskimi pasami po bokach, bezpiecznie wyprofilowany na zakrętach. Półokrągłą reklamę Dunlopa nad torem wszyscy znamy z telewizji! Turyści z całego świata, przygotowani profesjonalnie do kibicowania z krzesełkami rybackimi, czapkami, w T-shirtach znanych marek samochodowych, na trybunach bardzo dużo flag duńskich. Dla fanów 24-o godzinny wyścig samochodowy w Le Mans rozpoczyna się już kilka dni wcześniej. Zjeżdżają wtedy w okolice miasta, rozbijają się na kempingach i czekają na spotkanie ze swoimi idolami.

Dzień przed zawodami, w niezbyt urokliwym miasteczku Le Mans na Placu Republiki, rozpoczyna się oficjalne mierzenie, ważenie i sprawdzanie samochodów. Stłoczona za barierkami publiczność przygląda się badaniom technicznym pojazdów i ich kierowców. Najpierw samochód wjeżdża na specjalna platformę, wyposażoną w lasery, które mierzą m.in. długość, szerokość, wagę, wysokość. Następnie jest podnoszony przez specjalny podnośnik, gdzie sędziowie sprawdzają jego podwozie. Potem czas na system bezpieczeństwa auta: pasy, gaśnice, hamulce, czujniki, światła.
Ostatni badaniom poddawani są kierowcy, przy czym sprawdzane są: ich waga, licencje, hełmy, ubrania i wyposażenie odpowiadające standardom organizacji FIA.

Potem w mieście rozpoczyna się parada. Publiczność ma okazję zobaczyć 56 teamów i ich kierowców wiezionych po trzech w zabytkowych samochodach. Drivers Parade organizowana jest od 20 lat. Przez dwie godziny muzycy i tancerze wraz ze 150. 000 kibiców kreują atmosferę party w centrum miasta. Rozdzielane są autografy, robione zdjęcia, trwają spotkania z prasą. Od prawie 10 lat organizowana jest także Supercar Parade, gdzie fani mogą zobaczyć z bliska swoje ulubione samochody, jeden bardziej wyrafinowany od drugiego. Le Mans ogarnia szaleństwo, które jest dopiero wstępem do tego co zacznie się dziać dnia następnego na torze.

Wyścig w Le Mans jest w świecie sportów motorowych wyjątkowy. Uznawany przez National Geographic za imprezę sportową numer jeden na świecie, wyczekiwany bardziej od olimpiady czy mistrzostw świata w piłce nożnej. Od Formuły 1 odróżnia się tym, że trwa aż 24 godziny i odbywa się tylko raz w roku. Tegoroczni triumfatorzy przejechali w ciągu 24 godzin dystans ponad 5 000 kilometrów.



Samochody ścigają się w czterech kategoriach: LMP1 czyli samochodów specjalnie skonstruowanych na te wyścigi, wyglądające jak bolidy. LMP2 podobne do LMP1, ale z ograniczeniem kwotowym do 370.000 euro, z silnikiem w cenie do 80.350 euro, jeden z 2-3 kierowców teamu musi być amatorem. Trzecią kategorię LM GTE stanowią normalnie wyglądające samochody, warunkiem jest żeby to były samochody, których wyprodukowano co najmniej 100 szt. Tę kategorię z kolei dzielimy na GTE Pro czyli skierowaną do profesjonalistów i GTE Am do amatorów, gdzie pozwala się tylko na jednego profesjonalnego kierowcę na cały team.

W XX wieku zawody w Le Mans odgrywały istotną rolę w przemyśle samochodowym poprzez zachęcanie biorących w nim udział załóg do innowacji. To trwa do dzisiaj. Globalni konstruktorzy mają okazję do pokazania nad czym pracują, a co w przyszłości wykorzysta przemysł motoryzacyjny. To tu od 1923 roku pojawiają się wszelkie nowinki motoryzacyjne, później zastosowane w masowej produkcji; halogeny, turbo doładowanie, pierwsze hybrydy. La Mans zawsze było używane do testowania nowych technologii.

W tym sezonie teamy dostały zadanie, żeby utrzymać te same osiągi przy zmniejszeniu zużycia paliwa o 25-30%. Ta nowa zasada oraz propagowanie bezpieczeństwa i efektywności skłoniły konstruktorów do użycia silników hybrydowych. W tym roku po 16 latach przerwy powrócił na tor w La Mans najbardziej utytułowany w historii zawodów, team Porche’a. Nad tym powrotem w fabryce Porsche’a w Niemczech pracowało dodatkowych 200 osób. Niestety Porsche po 22 godzinach wyścigu z powodu awarii turbiny musiał się wycofać. W rezultacie zwyciężyło Audi na dwóch pierwszych miejscach oraz Toyota na trzecim.

W tym roku na ustach wszystkich był megadżul. W tabeli z parametrami startujących maszyn zajmuje pierwszą pozycję, przed pojemnością silnika. Być może za jakiś czas już nie będziemy opowiadać sobie o tym, jaką pojemność silnika ma nasz nowy samochód, ile ma koni mechanicznych, jak szybko się rozpędzą do 100 km/h, tylko ile ma megadżuli. 2, 4, 6, 8? Dlatego na zakończenie podaję: megadżul to jednostka energii, 1000 dżuli jest równych 1000 W albo
1, 341 konia mechanicznego na sekundę.
Trwa ładowanie komentarzy...